...

niedziela, 6 lutego 2011

Trzeba żyć



                                                                                                                 


Karina z "Chwili Wytchnienia"  obdarowała mnie wyróżnieniem:) Bardzo dziękuję:)  Jak pisałam we wcześniejszym poście - nie jestem w stanie przekazać takich wyróżnień kolejnym blogom. Zbyt dużo mi się podoba, zbyt dużo też nie przyjmuje wyróżnień. Zastanawiałam się, czy wzorem niektórych, nie umieścić ogłoszenia typu "Wyróżnienia są miłe, ale nie..., dziękuję" -  bo nie wywiązuję się niestety z tych "łańcuszków", tak jak należy i może sprawiam komuś przykrość?... Nie wiem jeszcze, jak tę sprawę rozwiążę. Wiem natomiast, że z wyróżnieniem przekazanym mi przez Karinę wiąże się pewne zadanie - należy stworzyć listę rzeczy, które mnie uszczęśliwiają. 

Ostrzegam, teraz będzie dość osobiście i niekoniecznie wesoło, może lepiej nie czytajcie;)

 ...

Perfect  -  "Trzeba żyć" 

Świt w więzieniu mego ciała
Budzę się
Czuję jak me serce więźnia
Tłoczy krew, 
żeby wstać, żeby iść, żeby żyć

Kiedy ziemia drży
Drży też serce me
Kiedy płacze ktoś krzywdzony
Płaczę też

Trzeba wstać, otrzeć łzy, trzeba żyć

Trzeba wstać i wierzyć, że z więzienia ciała można wyjść
Trzeba wstać i wierzyć, że po drugiej stronie dobro jest
Trzeba żyć, to przecież Stwórca kazał sercu memu bić
Trzeba iść

Do moich rąk przychodzą nocą
Głodne psy
Ich skowyt szarpie me sumienie
Rani sny
Lecz trzeba śnić, trzeba być, trzeba żyć

Trzeba wstać i wierzyć, że z więzienia ciała można wyjść
Trzeba wstać, i wierzyć że po drugiej stronie dobro jest
Trzeba iść, to przecież Stwórca kazał sercu memu bić
Trzeba żyć

Trzeba żyć i wierzyć, że po drugiej stronie dobro jest
Zabierz mi wrażliwość na bezbronnych, strach i ból,
Muszę żyć, to przecież Stwórca kazał memu sercu bić,
Muszę żyć i wierzyć że, wierzyć że z więzienia ciała można wyjść

Trzeba żyć
daj mi okruch swego chłodu
pozwól odkryć w sobie spokój
trzeba trwać
pozwól we mnie życie wzbudzić
pozwól jeszcze mocniej poczuć
trzeba żyć
daj mi okruch swego chłodu
pozwól jeszcze mocniej poczuć…
Trzeba trwać
 
... 

Zaczęłam rozmyślać nad zadaniem wiążącym się z wyróżnieniem. Co mnie uszczęśliwia?
Wszystko, co przychodziło mi na myśl, to raczej odpowiedź na pytanie: co mnie cieszy, daje radość? Ale czy to czyni mnie szczęśliwą? Co to jest szczęście? Czy to stan, na który mamy wpływ? Czy możemy się "zaprogramować" na szczęście? 
Na pewno mogę stwierdzić, że przez większość czasu nie czuję się nieszczęśliwa... Zaledwie wczoraj usłyszałam w radio, że hiszpańscy naukowcy odkryli, iż systematyczne sprawianie sobie drobnych przyjemności powoduje u człowieka utrzymywanie się poczucia szczęścia. Tak mniej więcej było to sformułowane. Czyżby tylko tyle było nam potrzeba? Trochę mnie to zdziwilo. Bo ja staram się szukać w życiu dobrych stron. Robię sobie te drobne przyjemności i mam na to z 50 sposobów, o niektórych pisałam na blogu. I co? Przynosi mi to radość, poprawia nastrój - owszem. Ale co ze szczęściem? 
Nigdy nie uważałam się za nieszczęśliwą.  Staram się być pogodną osobą, mieć dystans do siebie i świata. Nawet blog tworzę w  żartobliwym stylu, bo to jest zgodne z moim sposobem bycia. Jednak są sprawy, które powodują, że nie mogę po prostu szczerze powiedzieć: jestem szczęśliwa. Moim życiem rządzi lęk. Lęk, który nie pozwala czuć się szczęśliwą. Po części to nerwica, po części doświadczenie i świadomość pewnych spraw. Po prostu nie mogę czuć się szczęśliwą. 
 Jak mogę czuć się szczęśliwą, kiedy wkoło tyle ludzkiego  - i nie tylko - nieszczęścia? Codziennie bombardują  mnie wiadomości o atakach terrorystycznych, morderstwach, znęcaniu się na dzieciach, psach, kotach. Wypadki, choroby, rosnąca agresja, cierpiący ludzie i zwierzęta. Przestaję ogarniać świat, boję się włączyć telewizor czy radio. Nieprzewidywalność zdarzeń, to co już się stało i dotknęło mnie osobiście, to co może się stać. Strach o bliskich. To wszystko nie pozwala mi na poczucie szczęścia. 
Wiem, że to nie jest normalne. Nerwica lękowa. Nie mam wpływu na to, co będzie, więc po co się zadręczać? Świata też nie zbawię. Wiem to i nic nie mogę poradzić. Chwile radości, może i - szczęścia? - podszyte są zawsze tym lękiem. I co z tym zrobić? 
Trzeba żyć....

Może więc inaczej postawię to pytanie: Co by mnie uszcześliwiło?
Szczęście innych. Ludzi, zwierząt... 

I, jak nie przepadam za Markowskimi, tak tekst tej piosenki powyżej wprawił mnie w osłupienie, bo dotknął mojej duszy. 

Mam nadzieję, że  ten post nie wzbudzi politowania. W końcu nazwałam to wszystko po imieniu.
 To też przykład, że blog jest tylko częścią tego, co chcemy na swój temat powiedzieć. Nie można kogoś oceniać po charakterze wpisów. Niektórzy pokazują głównie tę jaśniejszą część życia - i dobrze, ich sprawa. Inni dzielą się zmartwieniami, problemami - też dobrze, skoro mają taką potrzebę. Widocznie ja też taką potrzebę miałam, stąd ten post;)

Pozdrawiam:)



22 komentarze:

  1. Śliczny kolaż ze zdjęć hiacyntów!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Ci za ten post...mam to samo...czasami to nawet boję się telefon odebrać, bo sobie wyobrażam,że coś się stało...ale chyba nauczyłam się z tym żyć, tzn.dostrzegać miłe sprawy dnia codziennego, a jeśli ma coś się stać to ja i tak nie mam na to wpływu..człowiek jest w stanie wiele znieść..wiem to...

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. hej możesz uszczęśliwić innych- pakuj się i przyjeżdżaj, bo czekamy na Ciebie- może nam uda się Ciebie uszczęśliwić, spróbujemy

    OdpowiedzUsuń
  4. piszesz chyba o mnie.doskonale cie rozumiem.nerwica lekowa stany depresyjne .oprawda tez taki czas ze sie poglebia ,ale jednak. dziekuje ci za ten wpis.czasem pomaga lepiej zrozumiec siebie.mnie uspokaja i uszcze4sliwa morze ,morze baltyckie i strasznie do niego tesknie

    OdpowiedzUsuń
  5. piszesz chyba o mnie.doskonale cie rozumiem.nerwica lekowa stany depresyjne .oprawda tez taki czas ze sie poglebia ,ale jednak. dziekuje ci za ten wpis.czasem pomaga lepiej zrozumiec siebie.mnie uspokaja i uszcze4sliwa morze ,morze baltyckie i strasznie do niego tesknie

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzeba żyć...
    Ja również Cię pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  7. Refleksyjnie się zrobiło..a jednak można na świecie spotkać szczęśliwych ludzi więc jak oni to robią? W moim odczuciu warto się im przyglądać i uczyć się od nich tej niełatwej sztuki..Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Milunio Tu u Ciebie, pozdrawiam...papa:)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Agnieszko, dotknęłaś bardzo czułej struny, chyba każdej z nas. Ważne żeby nie dać się zwariować i lęki, które są zbyt natrętne zbagatelizować albo przynajmniej na chwilę zepchnąć gdzieś w daleki kąt. Zbyt częste myślenie o tym, że np może się coś stać moim bliskim doprowadza do paranoi. Mój sposób na to jest tylko jeden, zagłuszyć.
    Mam nadzieję, żę znajdziesz odpowiedź na pytanie co to jest szczęście.
    Buziole

    OdpowiedzUsuń
  10. Tej piosenki nie znałam. Tekst trafia głęboko... Podobne lęki są chyba bliskie większości z nas. Czasem jakoś dajemy radę, czasem robi się z nimi trudniej. Życzę lepszego nastroju- z własnego doświadczenia wiem, że musi przyjść sam. Może warto podpisać się pod teorią, że szczęście to po prostu brak nieszczęść...
    Serdecznie polecam tekst Kazimierza Dąbrowskiego "Posłanie do Nadwrażliwych". Identyfikuję się z tymi słowami, myślę, że i do Ciebie trafi. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie wszystko ujęłaś

    OdpowiedzUsuń
  12. No tak... Większość z nas ma jakieś lęki, czasami nawet nie do końca uświadomione. Nie zawsze potrafimy o tym mówić. Sporo zależy od konstrukcji psychicznej, na pewno tym "nadwrażliwym" (Raincloud, 'Posłanie do Nadwrażliwych' znam bardzo dobrze...) jest trudniej, biorąc pod uwagę napływ wieści o nieszczęściach całego świata - dawniej ludzie byli chyba zdrowsi psychicznie, bo nie mieli takiego nieograniczonego dostępu do tych wszystkich informacji. Nerwica lękowa też może uprzykrzyć życie. Jak napisała Kajka - może trzeba nauczyć się zagłuszać te nasze strachy. Żyć tym, co teraz, bez martwienia się na zapas. Nie zawsze sie udaje, ale... trzeba żyć!

    OdpowiedzUsuń
  13. Politowanie? Raczej podziw dla Twojej odwagi. Bo trzeba mieć w sobie dużo siły, by przyznać się publicznie do lęku, jaki mamy w sobie. Gdy ja miałam napisać o sobie siedem rzeczy, których o mnie nie wiecie na pierwszym miejscu wymieniam fatalizm, który mnie nieustannie prześladuje. Takie poczucie, że im jest lepiej tym bardziej będzie bolało to Złe, które czai się za rogiem. Że za każdą radością stoi obawa, że zaraz będę płakać... Ale zmazałam ten wpis, nie byłam gotowa na takie wyznanie. Dlatego Tobie gratuluję. I ściskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
  14. A propos szczęścia..powtarzają w dwójce TVP ten serial BBC o ogrodach świata...w niedzielę rano :) No i co nie będziesz szczęśliwa oglądając go? Bo ja zapominam o bożym świecie :)
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  15. oj daleko mi do politowania nad tym wpisem

    mnie paraliżuje strach o najbliższych - taki, że czasem aż mam mdłości a w głowie huczy

    ale staram się to odpędzać, bo inaczej bym zwariowała i zatruła życie moim najbliższym

    moja mama ma nerwicę lękową, więc wiem niestety z czym to się je i jak męczące jest dla niej i dla nas

    pozdrawiam serdecznie i gratuluję wyróżnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Trudno dzielić się z innymi tak osobistymi myślami i odczuciami. Ale może dobrze, że wyszły z cienia. Myślę, że my kobiety tak już mamy. A gdy na świat przychodzą dzieci, nasze lęki wzmagają się. Stajemy się bardziej wrażliwe, bardziej czujne, a to głębokie i wszechogarniające uczucie nie ułatwia nam codzienności.
    Mnie uszczęśliwiają, a nie tylko cieszą (nauczyłam się tego) drobnostki. Przyszedł czas, że nie wystarczyło mi tylko to, że trzeba żyć. Nauczyłam się, choć ta nauka to zajęcia indywidualne.

    Powodzenia!
    Tomaszowa:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślę, że każdej z nas jakies lęki towarzyszą. Sztuka to nauczyć sie zapanować nad nimi, uczynić je nieważnymi i dalekimi.
    Miałam taki okres, że nie mogłam słuchać żadnych wiadomości, wyłączałam telewizję i radio, gdy tylko pojawiały się jakieś informacje.
    Polecam Ci mądre i dobre filmy, pełne ciepła i dystansujące nas od życia codziennego - mnie naprawdę pomogły, kino familijne to jest to! Może być "Rain Man", "Forrest Gump" - to są filmy, które pokazują, co naprawdę w życiu ważne.
    Nie daj się, kochana, trzeba pomyśleć o tym, co wokół nas, a nie w głupich programach informacyjnych. Soro tyle milionów ludzi ma się dobrze, to i nam powinno się udać, czyż nie? ;)) Pozdrawiam najserdeczniej!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. trzeba żyć...spójrz na pierwsza fotkę w poście, jak cudnie budzi sie do życia...Wiesz myślę,ze kazdy z nas ma takie leki mniejsze czy wieksze. Martwimy sie o kazdy kolejny dzien....mój blog jest chwila wytchnienia na którym tez sa tylko te pozytywne emocje...A niestety jest tak,ze prawe codziennie człowiek zmaga sie ze stresem chociazby w pracy i kazdy dzien jest ciezki....Nie oszukumy sie zycie w tym kraju i wogóle zycie jest ciezkie, ale TRZEBA ZYC.... tak jak napisalas slowa Markowskiego...ja tez kiedys byłam w kiepskim stanie emocjonalnym, teraz jest zdecydowanie lepiej...nauczyłam sie chyba cieszyc drobiazgami i cos w tym jest...sama staram sie byc dobra dla siebie dla ludzi..choc czsaem zycie nas przygniata (ja tak mam czasami w pracy)ale gdy wyjde spod ciezkiego "głaza" problemu i klopotu jakim zostalam obarczona, to wtedy jaka mam satysfakcję,ze potrafię,ze mi sie udało,ze jest ok...Nie wiem czy mnie zrozumiesz, ale tez chyba poczulam potrzebe napisania o tym...Rozumiem cie doskonale i trzymam kciuki bys poczuła sie tak jak ten hiacyncik na pierwszej fotce;))buziaki wieczorne przesyłam:)karina z chwili wytchnienia;)

    OdpowiedzUsuń
  19. " W życiu piękne są tylko chwile " Piękny post, piękne hiacynty. Warto dla tych maleńkich chwil.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mira, jak dobrze Cię rozumiem....
    Kachna - dzięki za info!
    Kasia, Tomaszowa, DPS-sia, Karina - okazuje się, że wiele osób zmaga się z lepszym lub gorszym skutkiem ze swoimi strachami. Opanowanie ich, a przynajmniej nauczenie się odsuwania, bagatelizowania - to trudna rzecz, ale rzecz do zrobienia. Myślę też, ze czasami warto o tym opowiedzieć, by porównać doświadczenia i próbować się wspierać na wzajem:)
    Estera - no pewnie, że warto:) Dziękuję...

    OdpowiedzUsuń
  21. ach ,skad ja to znam...jakbym o sobie czytala.Ale co zrobic jak dzwigasz do konca swoich dni bagaz tragedii,nie jest latwo powrocic do normalnosci.Sa dni lepsze i gorsze,ponoc czas goi rany...a my musimy dalej zyc.pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  22. jestem taka jak Ty..wiem,że muszę być szczęsliwa,ale..to takie kruche i egoistyczne..;)i mam totalną nerwicę:(

    OdpowiedzUsuń